Makaron w ziołowym sosie

Moi drodzy, mam dla Was pewną niespodziankę. Zupełnie z innej beczki niż lotnictwo. Zresztą ileż można pisać o aeroklubie i w dodatku narażać się na szykany. Tym razem temat bardzo bezpieczny i, co najważniejsze, przyjemny. Chcę Wam przedstawić przepis na bardzo smaczną i wyjątkowo łatwą w wykonaniu potrawę. W sam raz dla tych lotników, którzy w ostatnich dniach w pocie czoła holują, szkolą, wywożą skoczków i, jak sądzę, wracają do domu głodni jak wilki (powietrzne).

Zatem do dzieła!!! Odłóżcie na bok słuchawki, hełmofony (zwane niegdyś pilotkami), mapy, i różne inne drobiazgi całkowicie nieprzydatne w kuchni, a nawet wręcz szkodliwe. No bo co to będzie, gdy komuś, do gotującego się makaronu, wpadnie tzw. "lusterko"? Zainteresowani wiedzą o jakim przyrządzie mówię, a nie rozstają się z nim nawet w locie po kręgu, żeby się nie zgubić. No, ale dosyć złośliwości. Garnki czekają.

 

Co będzie potrzebne?

1. Opakowanie (500g) grubego, jak najgrubszego makaronu. Mogą być wstążki lub coś co przypomina kawałki pociętej dętki rowerowej (oczywiście mam na myśli formę, nie treść ;)

2. Jedna lub dwie cebule, w zależności jak kto lubi to warzywo.

3. Pomidorki czereśniowe (takie małe). Ile kto chce.

4. Pesto oraz jeśli ktoś lubi to jeszcze kapary.

5. Pęczek pietruszki.

6. Kostka rosołowa, najlepiej o smaku bazyliowym, ale to szczegół

Dodam, że wszytkie składniki można od razu kupić w ABC przy ul. Mazowieckiej. Dobre miejsce dla miłośników kuchni włoskiej.

Etap 2 - Gotujemy makaron
Nic prostszego. Kroimy cebulę w drobną kostkę i dusimy wraz z kilkoma łyżkami wody oraz kostką rosołową. Dodajemy posiekane listki pietruszki. Im więcej, tym lepiej. Następnie dodajemy kilka łyżeczek pesto. Ile kto lubi. Trzeba próbować smak, co jest w końcu przywilejem kucharza. Zresztą, jeśłi damy za mało, to można potem dodać już bezpośrednio do potrawy. Można też dodać posiekaną bazylię i w ogóle wszelkie inne, aby aromatyczne, zioła. Nawet mięta jest dobra.
Etap 1 - Robimy sos
Prosta sprawa. 500g makaronu w 5 litrach osolonej wody, najlepiej z dodatkiem kilku łyżek oleju. Można wrzucić np. połówkę główki cebuli, dla lepszego smaku, ale niekoniecznie. I bez tego będzie wyśmienite. Gotować dokładnie tyle czasu, ile podają na opakowaniu. Makaron ma być "al dente" czyli lekko twardy, a nie taki rozlazły, jaki pamiętam jeszcze w pomidorówce z przedszkola.
Etap 3 - Przygotowujemy do jedzenia

Kroimy pomidorki w plasterki. Można lekko posolić, ale lepiej zamiast tego położyć na tależu trochę słonych kaparów ze słoika.

Makaron odcedzamy, wykładamy do dużej szklanej miski i dodajemy sos, po czym trzeba to co nieco wymieszać.

Nakładamy na talerz, posypujemy pomidorkamu, dokładamy ewentualnie kapary.

Etap 4 - Nareszcie jemy !!!
Niektórzy się spóźnili, i bardzo żałują.